baner
Tutaj jesteś »  Start Artykuły 2011 5/2011 Plonowanie w 2011 roku
large small default
Plonowanie w 2011 roku
» Robert Binkiewicz, doradca sadowniczy w firmie Agrosimex   

Sezon wegetacyjny 2011 w sadach, wbrew pozorom i opiniom nie jest łatwy. Problemy zaczęły się oczywiście od uszkodzeń mrozowych po zimie 2010/2011. Przemarznięte młode sady oraz uszkodzone pąki kwiatowe i ich podstawy nie napawały optymizmem. Dodatkowo w miejscach, gdzie sady były zalane bądź podtopione w 2010 roku lub po prostu miały nadmiar wilgoci obserwuje się duże ubytki w drzewostanie, porażenie przez raka oraz zgorzel. Wielu sadowników poważnie potraktowało te informacje i zasilało sady od początku wegetacji. Z pewnością istotne jest zasilanie dolistne, szczególnie tam gdzie uszkodzone są korzenie i ograniczone jest pobieranie składników pokarmowych. Pamiętajmy jednak, że nic nie zastąpi racjonalnego nawożenia doglebowego, zwłaszcza takimi pierwiastkami jak azot, potas oraz magnez.

Fot. 1....
Fot. 2....
Fot. 3....
Fot. 4....
Fot. 5....
Fot. 6....
Fot. 7....
Fot. 8....
Fot. 9....
Fot. 10...
Fot. 11...
Fot. 12...

Po słabym plonowaniu w ubiegłym sezonie, jabłonie zawiązały dużo, dobrej jakości pąków kwiatowych. Szczególnie takie odmiany jak ‘Šampion’, ‘Golden Delicious’, ‘Gala’, ‘Lobo’ kwitły bardzo obficie. Niestety na początku maja, gwałtowne ochłodzenie, zaburzyło tą sytuację i – w zależności od regionu Polski – część sadów ucierpiała z tego powodu. Największe uszkodzenia wyrządziły przymrozki (fot. 1, 2), sięgające lokalnie -10°C w województwie Kujawsko-Pomorskim. W rejonie centralnej i południowej Polski przymrozki nie były tak dotkliwe (do -4°C) i wydawało się, że plony będą dobre…

W dniu, w którym pisałem ten artykuł (23 maja) nie można było jeszcze jednoznacznie ocenić sytuacji dotyczącej tegorocznego plonowania – przed nami wciąż był „opad czerwcowy”. Jedno natomiast jest pewne – w tym roku zbiory nie będą rekordowe. W rejonie centralnej Polski, gdzie produkuje się najwięcej owoców, odmiany takie jak ‘Ligol’, grupa Jonagoldów, ‘Lobo’, ‘Cortland’ bardzo słabo zawiązały owoce i na drzewach znajdują się tylko pojedyncze zawiązki (fot. 4, 5). Oczywiście zróżnicowanie jest duże (fot. 6) w zależności od terminu kwitnienia danej odmiany na danym stanowisku, kondycji drzew, podkładki skarlającej lub nawożenia. Są i wyjątki – sady, w których nawet te odmiany wymagały przerzedzania zawiązków...

Wielu sadowników zadaje sobie pytanie: czym jest spowodowana taka sytuacja? Z pewnością wpłynęło na to kilka czynników:

  • uszkodzona zimą podstawa pąków kwiatowych,
  • brak owadów zapylających podczas kwitnienia (w sadach, w których na okres kwitnienia wstawia się ule z pszczołami zawiązanie jest lepsze),
  • duże kwatery bez zapylaczy (dotyczy odmian, które ich wymagają),
  • złe zaopatrzenie roślin w azot.

Na początku sezonu, firma Agrosimex wykonała szereg analiz gleby na zawartość przyswajalnego azotu azotanowego. Okazało się, że zawartości tego najważniejszego makroskładnika kształtowały się na minimalnym poziomie kilku kilogramów na hektar, a wręcz bliskie były zeru. Wielu sadowników, z obawy o nadmierny wzrost wegetatywny drzew nawozi swoje sady azotem bardzo „ostrożnie”. Jak więc oczekiwać od intensywnych sadów karłowych, dobrego zawiązania owoców i utrzymania ich, gdy wysialiśmy N (w przeliczeniu na czysty składnik) w ilości kilkunastu kg/ha…?

Nieco lepiej sytuacja wygląda w sadach gruszowych. Wcześniej niż jabłonie kwitnące grusze, w momencie przymrozków oraz przy niesprzyjającej pogodzie, miały już przeważnie zawiązane owoce. Dzięki temu, w większości sadów gruszowych plony są na zadowalającym poziomie, chociaż część owoców jest ordzawiona lub zdeformowana (fot. 7, 8).

W przypadku jabłoni i grusz, w okresie kwitnienia wielu sadowników stosowało produkty giberelinowe np. Gibb Plus 11 SL w celu lepszego zawiązania owoców. W tych sadach jest ono rzeczywiście dużo lepsze, a opad zawiązków jest mniejszy niż w sadach nietraktowanych tymi hormonami.

Najgorsza sytuacja dotyczy sadów jednak z gatunkami pestkowymi – szczególnie czereśniami (fot. 9) i wiśniami. Przymrozki uszkodziły część kwiatów na odmianach ‘Kordia’ i ‘Łutówka’ (fot. 10, 11), a pozostała część nie została zapylona. W związku z tym słabe plony obserwuje się na odmianach obcopylnych czereśni (‘Kordia’ i ‘Regina’) oraz na ‘Łutówce’. Dodatkowym czynnikiem, który ograniczył zawiązanie jest porażenie rakiem bakteryjnym (fot. 12). Po ubiegłym sezonie, można już mówić o epidemii tej choroby w sadach pestkowych. W takiej sytuacji wystarczył opad deszczu lub przymrozek w okresie kwitnienia, aby sady te uległy porażeniu.

Miejmy nadzieję, że kolejne letnie miesiące nie przyniosą żadnych niemiłych niespodzianek w naszych sadach, a średnie plony w sezonie 2011 będą się kształtowały na „zadowalającym” poziomie.

fot. 1-10, 12 R. Binkiewicz, fot. 11 W. Górka